POWERDOT – pierwszy elektrostymulator sterowany telefonem

powerdot recenzja

Boli Cię coś? Może masz kontuzję z którą od dłuższego czasu nie możesz sobie poradzić? Próbowałeś już wszystkiego, jednak ból cały czas wraca i przeszkadza Ci w trenowaniu?

W moim przypadku, z kontuzją barku zmagałem się już od dłuższego czasu. Ból pojawiał się, znikał i powracał. Kiedy już zagościł na dobre, pomyślałem, że skoro nie jestem zawodnikiem i mogę sobie pozwolić na przerwę, to tak zrobię. Przerwa w trenowaniu zbiegła się z dość dużymi zmianami, więc wyszło idealnie. Pomyślałem, że jeśli odpuszczę na moment, bark się zregeneruje i będzie po problemie. Jakie było moje zdziwienie, kiedy po powrocie powrócił również ból. Frustracja była o tyle duża, że moment w którym zaczynasz robisz wspieranie ciągiem na kółkach gimnastycznych w większych seriach, a siłowe w mniejszych, w zderzeniu z brakiem możliwości wykonania choć jednej pompki, jest naprawdę nieprzyjemny.

W tym miejscu polecam dokument na temat Sary Sigmundsdottir i tego do czego doprowadziło ją przetrenowanie. Krótka seria filmów jest świetnie nakręcona i pokazuje, że nawet bardzo zaawansowany sportowiec może przedłożyć trening nad regeneracje, co prowadzi do tragicznych skutków. Link do filmu na końcu wpisu.*

Wracając do mojej kontuzji, wtedy właśnie, po powrocie do treningów i ciągłym bólu, pierwszy raz pomyślałem o elektrostymulacji. Nie zrozumcie mnie źle, moim sposobem na ból nie było przeczekanie. Stosowałem wszystkie dostępne metody fizjoterapii od zwykłych masaży, przez okłady lodem po igły. Chwilowa pomoc nie wystarczała, chciałem się pozbyć bólu raz na zawsze.

PowerDot przykuł moją uwagę, po

powerdot recenzja

 tym jak przegrzebałem internet na jego temat. Pierwszy sterowany z telefonu elektrostymulator? Kto mnie zna, wie, że to zabawka dla mnie. Oczywiście, myśląc o elektrostymulacji większość ma w głowie Compex, jednak ten jest naprawdę drogi. Dodatkowo jeśli mówimy o wersji bezprzewodowej, kwoty zaczynają przekraczać 4 tysiące złotych. Rozumiem również, że są osoby dla których wydanie nawet dwóch czy jednego tysiąca złotych na taki sprzęt to dużo. Jednak to zostawiam już Wam do rozważenia, czy zakup takiego sprzętu Wam się przyda.

Już od pierwszego użycia, zacząłem od barków. Napiszę krótko i jasno. Ból minął po kilku sesjach regeneracji. W tym momencie jedyny ból w barkach jaki czuję, dotyczy mocnych sesji treningowych i dużych związanych z tym obciążeń. Jednak ten kujący ból, uniemożliwiający ruch, już minął. Dziś używam Powerdot przede wszystkim do regeneracji i zapobiegania przyszłym takim zdarzeniom. Jeśli jakiś mięsień jest mocniej spięty, lub gdzieś odczuwam dyskomfort, pół godziny sesji regeneracyjnej i po sprawie. Sprzętu okazjonalnie używają osoby z rodziny, które cierpią na jakiś ból, a niestety, najczęściej wywodzi się on z obciążeń nie związanych z treningiem.

Regeneracja to chyba najczęściej używany tryb w tego typu sprzętach. Jednak ma on ich o wiele więcej. Od masażu, przez regenerację lekką, mocniejszą czy nawet treningi poszczególnych partii mięśniowych. Tak, elektrostymulacja może wzmacniać również nasze ciało. Więcej, możemy nawet wykonywać trening w połączeniu z elektrostymulacją. Powinna ona oczywiście stanowić wyłącznie uzupełnienie do normalnego treningu, jednak z jej pomocą możemy osiągać lepsze rezultaty. Trening z wykorzystaniem elektrostymulacji to temat, który nie został jeszcze przeze mnie zgłębiony. Biorąc pod uwagę, że istnieją całe studia treningu EMS, uważam, że na pewno można odnieść z jego pomocą dobre wyniki. Jeśli sam zacznę używać Powerdot w tym celu, na pewno uzupełnię wpis. Na ten jednak moment, regeneracja i masaż to dwa używane przeze mnie tryby. Niedawno pojawił się równiez tryb „Wellnes”, którego można używać do regeneracji stawów. Naprawdę genialna rzecz. Kolana, łokcie, kostki, stopy to również miejsca które często spotyka ból.

Powerdot występuje w dwóch wersjach. Duo i Uno. Jedna od drugiej róźni się tylko i wyłącznie ilością elektrostymulatorów. Odpowiednio Uno zawiera jeden, a Duo dwa. Na pewno aby wykorzystać w pełni potencjał urządzenia, warto zakupić wersję Duo, jednak jest ona o połowę droższa, więc dla kogoś taki argument może być przesądzający o zakupie wersji Uno. W przypadku jednego elektrostymulatora musimy uzbroić się w trochę więcej czasu, ponieważ będziemy musieli po skończonym programie, przyklejać diody na drugą stronę naszego ciała i włączyć program od nowa. To spowoduje również szybsze zużycie padów, które po określonej liczbie przyklejeń będzie trzeba wymienić.

Obydwie wersje dostajemy w bardzo poręcznym etui, który mieści również kable do padów (naklejek) oraz kable do ładowania. Mamy dwa rodzaje kabli, krótsze, do mniejszych grup mięśniowych oraz dłuższe do większych grup mięśniowych.

Pady wyglądają jak na zdjęciu powyżej. Większy podpinamy bezpośrednio pod elektrostymulator, mniejsze pod kable. Niestety, może nie są one jednokrotnego użytku, ale trzeba je co jakiś czas wymieniać. Producent zaleca od 20 do 25 sesji na jednym zestawie. Jednak oczywistym jest, że wymienimy je wtedy kiedy przestaną się dobrze kleić do ciała. W związku z tym polecam o nie dbać. Nie naklejać na spocone, brudne ciało. Podkładki również trzymać czyste. To pozwoli przedłużyć ich żywotność. Nie bez przesady, ponieważ w momencie gdy pady źle się kleją do ciała to również źle działają. Zestaw padów (na dwa elektrostymulatory) to koszt 99 zł i tutaj nie dajcie się nabrać bo widziałem je nawet za prawie 200 zł.

Największą zaletą Powerdot jest oczywiście wygoda użytkowania. Cały zestaw jest bardzo mały, a sterowanie z poziomu telefonu jest banalnie proste. Wchodzimy do aplikacji, odpalamy odpowiedni program i cieszymy się elektrostymulacją. Możemy używać Powerdota praktycznie wszędzie czy to w pracy, czy podczas treningu lub w domu, przy wykonywaniu jakichkolwiek obowiązków. Nie napisałem jeszcze, że w aplikacji jest również opcja rozgrzewki, więc sprzęt jest szczególnie przydatny dla osób startujących w zawodach, w których dawanie z siebie 100% dobrze, by było poprzedzone dobrą rozgrzewką.

Ciekawe jest to, że odczucia na stronie która nas bardziej boli, albo jest bardziej spięta, naprawdę różnią się od tej strony „zdrowszej”. Od razu zauważymy, że elektrostymulator zaczyna rozbijać, regenerować miejsce które nas boli. Ciało reaguje inaczej, a po wszystkim mamy niesamowity efekt.

Bezprzewodowość, dobra cena, wygoda użytkowania. Same zalety, czy Powerdot ma jakieś wady? Niestety tak. Największa wadą Powerdot na ten moment to niestabilność połączenia. Problem pojawia się jednak w jednym złożonym przypadku. System operacyjny to Android, a zestaw to DUO. Dokładnie taki przypadek dotyczy mnie. Posiadam HTC z Androidem i zestaw DUO. Czym to skutkuje? Jak się dowiedziałem u producenta, problem leży w niestabilności połączenia pomiędzy dwoma elektrostymulatorami w przypadku korzystania z Androida. Firma oczywiście pracuje nad rozwiązaniem i z upragnieniem czekam na aktualizację oprogramowania.

Pisząc dosadniej, zdarza się dość często, że nie mogę się połączyć z Powerdot. Musze kilkukrotnie resetować elektrostymulatory, aby zaczęły działać. Moja rada – należy postępować według zaleceń na ekranie. Sytuacja jest o tyle opanowana, że system rozpoznaje problem i wyskakują kolejne okienka co należy robić. W przypadku zestawu Uno taki problem nie występuje, jak i w przypadku systemu iOS. Wiem, bo rozmawiałem o tym z Bronkiem.

Aktualizacja lipiec 2018: Niestabilność połączenia została poprawiona. Problemy praktycznie już nie występują. Obydwa elektrostymulatory łącza się z aplikacją bardzo szybko. Problem został rozwiązany, a użytkowanie stało się jeszcze prostsze i przyjemniejsze.

 

Podsumowując. Sprzęt warty przemyślenia. Jeśli tysiąc Was nie boli, lepiej wybrać wersję Duo niż Uno, zaoszczędzicie więcej czasu. Jeśli jednak zwracacie uwagę na kwotę, z wersją Uno również dużo zdziałacie.

Cena zestawu Duo to kwota:  2390 pln

Cena zestawu Uno to kwota:  1290 pln

Dodatkowy zestaw elektrod: 99 pln

Sprzęt kupicie w UNBROKEN, gdzie na kod, dostaniecie również zniżkę. Jeśli macie więcej pytań, jak zwykle, śmiało je zadawajcie, co jest zawsze dobrym bodźcem do uzupełniania moich tekstów. Pytania najlepiej zadawać na FB lub Insta.

*Obiecany na początku link do filmu o Sarze – tutaj.