Kobiecość w CrossFit

Znudzone zwykłą siłownią, zmęczone nudą i poirytowane szarą codziennością szukamy rozrywek, które staną się dla nas odskocznią od wszelkich obowiązków. Choćby na chwilę potrzebujemy odciąć się od prowadzenia domu, bycia żoną, matką czy wzorową business woman. Szukamy czegoś, co będzie miało pozytywny wpływ nie tylko na duszę, ale również na ciało i właśnie wtedy rozpoczynamy swoją przygodę ze sportem.

 

Uciekamy w świat nietuzinkowych dyscyplin już nie dla tego, że to jest modne i dobrze wygląda na Instagramie. Mamy w sobie wiele świadomości tego, że aktywny tryb życia jest kluczem do szczęścia. Sport to zdrowie, do tego na szczęście nikogo już nie trzeba przekonywać.

 

Jedną z tych dyscyplin, które w ostatnich latach zyskują na popularności jest CrossFit. Siła, wytrzymałość i świetna kondycja w jednym. Liczne głosy znajomych, którzy już dawno zaczęli mierzyć się z tą dyscypliną i już po kilku treningach widzą pierwsze rezultaty. Kto by nie uległ pokusie spróbowania swoich sił? Ciężko się oprzeć, więc finalnie podejmujemy wyzwanie – przekraczamy próg boxa ten pierwszy raz i na niejednej twarzy pojawia się wtedy panika: ”od takich ciężarów urosną mi duże mięśnie i będę wyglądała jak facet”,„to chyba nie dla mnie, bo obciążenia przekraczają moje możliwości”,,”to mało kobiecy sport…”.

 

Wystarczy wytrwać w swoim postanowieniu kilka pierwszych treningów, żeby móc zrewidować jaka jest prawda i pozbyć się wszelkich obaw. Już podczas pierwszej godziny w murach boxa da się przecież zauważyć, że żadna z obecnych kobiet nie ma figury Samanthy Briggs, czy Katrín Davíðsdóttir. I chodź rozmiaru bicepsa może im pozazdrościć niejeden facet, to nam – trenującym zaledwie kilka razy w tygodniu kobietom, z pewnością to nie grozi, o czym była już mowa na blogu.

 

Po drugie, obciążenie pojawiające się podczas treningów to nigdy nie jest odgórne polecenie trenera. To my podejmujemy decyzję w oparciu o dyspozycję dnia, samopoczucie czy swój staż treningowy. Dozwolone jest uczenie się techniki z użyciem drewnianego kija, który praktycznie nic nie waży!

 

A po trzecie… nie ma chyba dyscypliny bardziej wspierającej kobiecość, niż CrossFit. Praca z ciężarem sprawia ze okrąglejsze staje się to, co dotychczas było zbyt płaskie. A trening wydolności powoduje zniknięcie tego, co zawsze uznawałyśmy za zbędne. Podczas jednego treningu jesteśmy w stanie uruchomić na prawdę wiele partii naszego ciała jednocześnie, dzięki temu nasza sylwetka zyskuje w kilku wymiarach jednocześnie, a efekt wizualny przychodzi szybciej niż się spodziewałyśmy.

 

Ale to nie kwestie wizualne są najważniejsze. Większe znaczenie ma ten moment, kiedy po kilku miesiącach regularnych treningów podchodzisz do ciężaru kilkukrotnie większego od tego, który początkowo wydawał się nieosiągalny, z łatwością podnosisz go do góry i masz w głowie tylko jedną myśl:

 

MOGĘ WSZYSTKO!

 

Bo kobiecość, to nie tylko zgrabna pupa i płaski brzuch. Kobiecość to przede wszystkim pewność siebie. To szczery uśmiech od ucha do ucha i wiara w to, ze świat należy do Ciebie, a wszystko to, czego pragniesz jest w zasięgu Twojej ręki. Kobieca sylwetka jest jedynie wisienką na torcie całego procesu treningowego.

 

Jeszcze do niedawna kobiety uważane były za słabe, kruche i delikatne, a męskie ciało utożsamiane było ze stalowym pancerzem, chroniącym kobietę przed bólem i cierpieniem.  W dobie „mężczyzn” w obcisłych rurkach, którzy spędzają przed lustrem więcej czasu niż niejedna z nas, zostałyśmy zmuszone niejako do tego, żeby przejąć rolę płci nie słabszej, ale przynajmniej równie silnej jak mężczyźni. Rodzi się obecnie przekonanie, że kobieta jest bardziej odporna na ból niż mężczyzna, mężczyzna natomiast wręcz walczy o życie podczas zwykłego przeziębienia.

 

Zmiana pewnych podziałów obowiązków sprawia, że musimy być w dobrej kondycji fizycznej, by móc stawiać czoła wyzwaniom dnia codziennego – a jest ich obecnie o wiele więcej, niż za czasów naszych mam. W chwili obecnej rola męska wygląda podobnie jak kiedyś, my natomiast oprócz dbania o dom realizujemy się także zawodowo, naukowo, czy sportowo i próbujemy jeszcze znaleźć  czas na oddanie się swoim pasjom. A doba niezmiennie ma tylko 24 godziny…

 

W tych bardzo zabieganych czasach, pełnych wyzwań, mnóstwa kobiecości składającej się z uśmiechu i wiary w siebie życzę Wam ja – Sylwia Grabka, Manager CrossFit Lea – nowy, damski głos na BlogCrossFit.pl