CrossFit Games 2018 – Mathew oraz Tia obronili swoje tytuły. Artur na 5 miejscu.

CrossFit to wszechstronność i gotowość na każdy rodzaj wysiłku fizycznego. Po raz kolejny, Mistrzostwa Świata CrossFit, czyli CrossFit Games pokazały, że trzeba się rozwijać w każdym kierunku. Zawodnicy przez kilka ostatnich dni musieli poddać się próbom, które zdecydowanie wykraczały poza ich strefy komfortu, a finał oparty między innymi bardzo mocno o gimnastykę, pokazał, że nie tylko najsilniejsi mają szansę. Liczy się sprawność.

Każda z dyscyplin sportowych dąży do maksymalnej specjalizacji. Jeśli Twój sport wymaga abyś był wysoki, z roku na roku, średnia zawodników idzie do góry. Jeśli powiedzmy ćwiczysz gimnastykę artystyczną to znów, z roku na rok, średni wzrost zawodniczek w tej dyscyplinie maleje. Najlepszy pływak, może być dużo wyższy od najlepszego maratończyka. Jednak zarówno jeden jak i drugi mogą mieć tak samo długie nogi. Dzieje się tak, ponieważ jeden z nich potrzebuje długiego tułowia, a drugi długich nóg. Dlatego właśnie specjalizacja z roku na rok w profesjonalnym sporcie podwyższa swoją poprzeczkę. Niektórzy już nawet zaczynają spekulować na temat znaczenia dopingu genetycznego. Inni natomiast, szkolą zawodników od najmłodszych lat, wybierając te dzieci, które mają najlepsze predyspozycje.

Jak jest w CrossFit? Im większa specjalizacja, tym słabsze szanse za zwycięstwo. Oczywiście, że na organizatorach zawodów spoczywa największa odpowiedzialność. Jednak te, które wyznaczają najlepszy standard, robią to znakomicie. CrossFit Games 2018 to mistrzostwo organizacji zawodów CrossFit i standard, za którym powinni podążać wszyscy.

Poniżej konkurencje  z tego roku.

Pierwszy dzień – środa

Zawodnicy brali udział w 4 konkurencjach. Pierwszą był wyścig na rowerach szosowych (o ile się nie mylę pierwszy raz odbyła się taka forma), drugą 30 wsparć na kółkach gimnastycznych. Trzecia konkurencja to „CrossFit Total” czyli szukanie swojego maksymalnego jednego powtórzenia w przysiadzie, wyciskaniu żołnierskim sztangi nad głowę oraz martwym ciągu. Ostatnią konkurencją był maraton na wiosłach. Tak, 42 kilometry na ergometrze wioślarskim. Zawodnicy dostali 4 godziny. W 2016 roku, sam wykonywałem taki maraton i przepłynąłem go w około 3,5 godz, więc mieli wystarczająco dużo czasu by go ukończyć.

 

Drugi dzień – czwartek. 

W ten dzień był tzw. „rest day”, czyli odpoczynek.

 

Trzeci dzień – piątek. 

Tutaj mamy już 3 klasyczne treningi CrossFitowe oparte na wielu elementach. Zaskoczeniem było nowe ćwiczenie, czyli „Rescue Randy Drag”, które polegało na przeciąganiu manekina, imitującego żołnierza, na odpowiednią odległość. Na każdych CrossFit Games są elementy, które nigdy wcześniej się nie pojawiły, ponieważ o to chodzi w tym sporcie.

Czwarty dzień – sobota. 

W tym dniu ćwiczenia również były mocno przekrojowe, zaczynając od „Madison triplus”. Konkurencja polegała na 500 metrach pływania, następnie kilometrze „Paddle”, co było niczym innym jak płynięcie na desce, a na koniec 2 kilometrowy bieg. Druga i trzecia konkurencja opierały się już mną standardowych ćwiczeniach, może oprócz tumbler pull, co było ciągnięciem za sobą wielkich obracających się bali na odpowiednich taśmach.

Piąty dzień – niedziela.

Pierwsza konkurencja to bieganie, rowerek oraz sled pull. Natomiast finał, był, jak zawsze zaskakujący. Przede wszystkim za sprawą bardzo zaawansowanego toru do chodzenia na rękach. Niektórzy nie byli nawet w stanie ukończyć go w całości, mieszcząc się w czasie. Działo się tak również dlatego, że po tylu dniach zmagań, na pewno byli dość zmęczeni. Spięte i zmęczone ciało w gimnastyce nie pomaga. Finał finałów to już peg board, czyli wychodzenie za pomocą kołków po specjalnej ściance. Dla facetów 5 wejść, to również liczba która do tej pory za jednym razem się nie zdarzyła (kobiety 4 wejścia). Drugie ćwiczenie to 40 przysiadów z wyrzutem sztangi nad głowę, czyli tzw. „thrustery”, a na koniec spacer z ciężarem na plecach, który rósł.

 

Obronili swoje tytuły. 

Zarówno Mathew jak i Tia, po raz kolejny zajęli pierwsze miejsca, broniąc swoich tytułów najsprawniejszych ludzi na świecie. Kolejne z rzędu zwycięstwa nie zdążyły się pierwszy raz, co pokazuje tylko, jak dobrze Ci zawodnicy są przygotowani i jak mocna jest ich pozycja. Tak naprawdę szczyt swoich możliwości składa się na lata ciężkiej pracy. Wśród kobiet drugie miejsce zajęła węgierka Laura Horvath, o której pewnie nie słyszeliście, ale startuje od przynajmniej 2015 roku. Część zawodników ustępuje, część zostaje i nieustanie od wielu lat pojawia się na CrossFit Games, a część mocno pracuje aby się na nich znaleźć i pokazać swoje możliwości. Jedno jest pewne, jeśli ktoś wykonał kawał dobrej roboty i od kilku lat pracuje nad swoją formą, może uczestniczyć w walce o tytuły najsprawniejszych ludzi na świecie.

Na koniec warto docenić 5 pozycje Artura Komorowskiego w przedziale wiekowym 45-49 lat. Czasem ktoś, kiedyś wykonuje kawał ciężkiej roboty, a my nawet o tym nie wiemy. Najlepsi trenują bez blasku reflektorów. Brawo Artur. 

Mężczyźni

1 – Mathew Fraser

2 – Patric Vellner

3- Lukas Hogberg

 

Kobiety

1 – Tia-Clair Toomey

2 – Laura Hovart

3 – Katrin Davidsdottir